#69 Dziecko dla odważnych – recenzja dla portalu dlaLejdis.pl


#2018, Poradnik, Recenzja dla portalu dlaLejdis.pl / wtorek, Czerwiec 12th, 2018

Oczekiwanie przyjścia na świat dziecka, to czas wyczekiwania i mnóstwa pytań. Czytasz każdy artykuł, każdy poradnik dotyczący ciąży, prawda?

Czy Ty również czasem czujesz się zmęczona natłokiem informacji? Jeśli tak, to koniecznie sięgnij po książkę “Dziecko dla odważnych”.

Po przeczytaniu mnóstwa artykułów i przejrzeniu poradników dotyczących opieki nad maluszkiem, zazwyczaj rodzi się jeszcze więcej obaw niż poczucia pewności jak postąpić w danej sytuacji. Wystarczyło, że przeczytałam kilka rozdziałów książki i okazało się, że nie jestem jedyna na tym świecie zagubiona i spanikowana. Gdy zobaczyłam zapowiedź książki „Dziecko dla odważnych”, poczułam, że to pozycja idealna dla mnie! Musicie wiedzieć, że książka nie jest kolejnym poradnikiem.

“Dziecko dla odważnych” przede wszystkim łamie tabu, gdzie my, rodzice mamy być bez skazy, zawsze wiemy co powinniśmy zrobić i nie popełniamy błędów. A co najważniejsze, nie mamy poczucia winy, bo jesteśmy idealni. Już po przeczytaniu kilku rozdziałów, wiedziałam, że książka stanie się moim osobistym bestsellerem na półce.

Poznajemy początkującego tatę – Leszka K. Talko, który z niesamowitą lekkością w doborze słów i dowcipem opisuje jak zmienia jego i jego żonę pojawienie się dziecka. Brak snu, brak snu i jeszcze więcej braku snu to początki wielu wyrzeczeń i mnóstwa zabawnych pytań, takich jak: „Ile razy dziennie można przebierać dziecko?” Kolejne rozdziały wzbudzały we mnie zaskoczenie, uśmiech a czasem nawet wybuch niekontrolowanego śmiechu. Sama już nie mogę się doczekać swojej własnej przygody z macierzyństwem.

Książkę „Dziecko dla odważnych” można czytać jako krótkie felietony pełne socjologicznych obserwacji, przeplatanych humorem i ciekawymi spostrzeżeniami. Tytuł polecam każdemu przyszłemu rodzicowi czy rodzicom w chwili względnego spokoju. Dodatkowo tekst został zilustrowany uroczymi rysunkami Kseni Potępy z „Nie mogę, trzymam dziecko”.

http://kochanamama.pl/dziecko_dla_odwaznych_recenzja

 

Dziecko dla odważnych

 


Jakim cudem ludzkość nie wymarła, skoro tyle wysiłku trzeba włożyć w wychowanie jednego dziecka?
SOS! W domu pojawia się małe stworzenie, które ryczy nie na żarty, za krótko śpi, ssie palec, robi kupy i dziwnie na ciebie patrzy.

Podobno człowiek może się przyzwyczaić do wszystkiego. Więc kiedy w domu pojawił się Pitu (wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, jak się będzie nazywał), przyzwyczailiśmy się.

Jakimś cudem zmieniałem pieluchę. Nie wiem, jakim cudem wkładałem mu nowe ubranko. Kolejne tego dnia. (Czy mi się wydaje, czy w książkach nic nie pisali, że przeciętny Pitulek potrafi się obrzygać dziesięć razy dziennie? Bo o tym, że w tym samym czasie dwadzieścia razy obrzyga rodziców, nie pisali na pewno).

Jakim cudem ludzkość nie wymarła, skoro tyle wysiłku trzeba włożyć w wychowanie jednego dziecka? A przecież są tacy, co mają dwójkę czy, uchowaj Boże, piątkę! Więc co? Nie śpią dziesięć lat z rzędu?

Nigdy byś w to nie uwierzył? Przekonaj się sam!

Nowe ilustracje: Ksenia Potępa z „ Nie mogę, trzymam dziecko”

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoznak.pl/ksiazka/Dziecko-dla-odwaznych/8145