#2018,  Przeczytane,  Thriller,  Wydawnictwo Novae Res

#55 “Dziewczyna ze snów” – wydawnictwo Novae Res

Na początku chciałabym serdecznie podziękować wydawnictwu Novae Res za podarowanie mi książki do zrecenzowania. Przeczytanie jej w ciągu dwóch dni było dla mnie ogromną przyjemnością (odwrotnie niż dla mężczyzny mego życia, gdy nieprzytomny pytał mnie w środku nocy ile mi jeszcze zostało i kiedy zgaszę lampkę). W tym miejscu chciałabym męską część moich czytelników uspokoić – następnego dnia mieliśmy sobotę i dałam mu się wyspać.

Czytając tę recenzję, czytelniku powinieneś wiedzieć, że piszę ją chwilę po przeczytaniu “Dziewczyny ze snów” autorstwa Michała Gałwy. Siedząc w tym samym miejscu, gdy chwilę wcześniej czytałam ostatnie zdania powieści, a teraz pisząc recenzję nie mogę dojść do siebie. Już w trakcie lektury, dodając zdjęcia na Instagram doszłam do wniosku że odkryłam polskiego Deana Koontza (jeśli go nie znasz zajrzyj tutaj>>). Im dalej zaczytywałam się w powieść, tym bardziej byłam pewna swojego porównania.

“Dziewczyna ze snów” to historia siedemnastoletniego Jake’a Hopkinsa, który przeprowadza się do Iglastych Wzgórz, które są rodzinnym miasteczkiem jego zmarłej w tajemniczych(!) okolicznościach matki. Hm… przeprowadza się? Zostaje zmuszony przez swojego ojca, który w Iglastych ma objąć posadę szeryfa (poprzedni nagle umiera). Jake od dziecka miewa koszmary. Nasilają się one jednak i nasz bohater dostrzega w nich realne zagrożenie dla siebie ale także dla innych ludzi z jego otoczenia. Szukając wyjaśnienia, popada powoli w obłęd. A my razem z nim. Serio.

Jak w powieściach Koontza u Gałwy świat realny zaciera się ze światem wyobrażonym, przez co jako czytelnik nie mogłam się oderwać od książki, a co dopiero od głównej postaci. To właśnie przez Jake’a i jego odwagę jak i niebanalny sposób humoru (który od razu przypadł mi do gustu) nie mogłam przestać rozmyślać nad rozwiązaniem zagadki dziwnej przypadłości. Obu panów łączy również niesamowity talent do budowania klimatu, który z każdym kolejnym zdaniem wprowadzał główną postać jak i mnie w coraz głębsze poczucie braku kontroli nad sytuacją. To było niesamowite! Zatracałam się w akcję nie wiedząc już co jest światem realnym a co fikcją. Odkładałam książkę a wciąż przeżywałam przeczytaną chwilę wcześniej sytuację. Tempo. Tempo które nakręcała scena jedna po drugiej bez zbędnych słów na które jestem wyczula.

Powieść “Dziewczyna ze snów” polecam każdemu, kto jest nie tylko fanem dobrego thrillera, Koontza czy samego mistrza grozy; Kinga. Równocześnie gratuluję samemu autorowi, Michałowi Gałwie za talent i zmysł obserwacji. Panie Michale, nie wiem co pan czytał przed napisaniem “Dziewczyny ze snów”, ale ja także chcę to przeczytać.

“Dziewczynę ze snów” polecę mojej mamie i babci. Jeśli trzy pokolenia kobiet, które są do “szaleństwa” zakochane w Nesbo i innych mistrzach kryminału i thrillera się nie mylą, że powieść jest świetna, to powinna zostać doceniona przez szersze grono czytelnicze. Koniecznie po nią sięgnijcie!


Siedemnastoletni Jake Hopkins przeprowadza się do Iglastych Wzgórz, które są rodzinnym miasteczkiem jego zmarłej w tajemniczych okolicznościach matki. Chłopak, od dziecka śniąc wyłącznie koszmary, myśli, że gdy odkryje rodzinną tajemnicę, wyleczy się ze swojej przypadłości. Jednak koszmary się nasilają, a Jake zauważa w nich realne zagrożenie nie tylko dla niego, ale i dla ludzi w jego otoczeniu. Szukając prawdy i racjonalnego wyjaśnienia dla niemożliwego, zaczyna powoli popadać w obłęd. Autodestrukcyjny obłęd, który pogłębia tylko pozornie senny klimat Iglastych Wzgórz.

źródło opisu: zaczytani.pl

Dziękuje za podarowanie książki wydawnictwu:

%d bloggers like this: