#2018,  Przeczytane,  Thriller

#44 “Milczące dziecko” – wydawnictwo Filia

2017 i powoli 2018 rok stał/staje się rokiem pełen thrillerów, gdzie głównymi bohaterkami są kobiety. Kobiety to trend wykorzystywany nie tylko w literaturze, ale także kampaniach społecznych, manifestacjach, popkulturze. Super! Jednak skupiając się na literaturze, trochę mi przykro, że Harry Hole z powieści Nesbo, czy Mickey Bolitar stworzony przez Cobena ustępują miejsca zwykłym, szarym mieszkańcom. Uwielbiam to męskie podejście do zabójstw, morderstw i ukazaną kruchą psychikę pełną mrocznych zakamarków i przykrych historii. Z drugiej strony, cudownie, że literatura wciąż się rozwija, a coraz nowi autorzy wypływają na fali nowego trendu. Cudowne jest także, to że my czytelnicy przyjmujemy ich z otwartymi ramionami jak dawno nie widzianych przyjaciół.

Jedni powiedzą “teraz jest wszystko na jedno kopyto. Kobieta uwikłana w mocno zaplątaną sieć kłamstw, zdrad, nie mogąca ufać nikomu. A jednak. Pisarze wciąż zaskakują, jedni bardziej, drudzy mniej. Tutaj także mogłabym dopisać nazwisko autorki “Milczącego dziecka”.

“Milczące dziecko” to jakby połączenie powieści Jodi Picoult z wiodącym nazwiskiem twórcy poczytnych thrillerów (nazwisko ulubionego pisarza wpisz sam). Zaczyna się jak jedna ze scen z filmu “Rzeka tajemnic”; Emma Price obserwuje jak po powodzi, która zaskoczyła mieszkańców małego miasteczka z rzeki wyłowiono czerwoną kurtkę jej sześcioletniego syna Aidena. Ciała nigdy nie odnaleziono. Mija dziesięć lat, a Emma cieszy się nowo zaczętym życiem – mężem oraz oczekiwaniem na dziecko. I wtedy trach! Pojawia, wraca zza światów jej syn. Aiden już jako nastolatek nie mówi, a jego zachowanie zdradza tylko tyle, że przeszedł dosłownie piekło.

Emma jako matka stara się chronić syna, jednak także dowiedzieć się od niego jakiejkolwiek wskazówki, która doprowadzi policję do porywacza… I tu zaczyna się akcja, która mknie, taranując czytelnika, nie dając mu dojść do wstępnych wniosków. W tej powieści, podejrzanym może być każdy.

“Milczące dziecko” to jeden z tych kryminałów, które czyta się płynnie (gdy już przejdziemy do meritum po jakich 100 stronach). Jako stała czytelniczka mrocznych thrillerów, mogłabym całości sporo zarzucić; nim akcja rozkręciła się na dobre, już się kończyła. Szkoda. Postacie także zostały jakby nakreślone w pośpiechu, bez głębszego zastanowienia, nie dając czytelnikowi ich bliżej poznać. To wszystko spowodowało, że powieść jest za krótka. Gdybym nie czytała opisu z tyłu okładki na pewno miałabym z jej czytania większą przyjemność. A tak… Akcja się zaczęła na dobre, a mnie zostało ledwie 100 stron do przeczytania. Słaba rozrywka jak dla mnie.

Latem 2006 roku Emma Price bezsilnie patrzyła, jak z rzeki wyłowiono czerwoną kurtkę jej sześcioletniego syna, Aidena. Ciała nie odnaleziono.
Dopiero dziesięć lat później Emma odkryła, że na powrót może cieszyć się życiem. Wyszła za mąż, oczekuje drugiego dziecka i poczuła, że znowu ma kontrolę nad swoim życiem.
I wtedy wraca do niej Aiden.
Chłopak nie jest w stanie mówić, ale jego ciało opowiada historię zaginięcia. Liczne rany i złamania rzucają nieco światła na koszmar, przez który przeszedł. Okazuje się również, że Aiden wcale nie wpadł do wody. Aiden został porwany.
Emma usiłuje porozumieć się z nastolatkiem i odkryć tożsamość sprawcy bestialskich czynów. Ale kto w ich małej wiosce mógł dopuścić się tak straszliwej zbrodni?
Tylko jej syn zna całą prawdę. Jednak jak opowiedzieć o niewyobrażalnym?

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/243

 

 

 

 

 

%d bloggers like this: