#2018,  Literatura dla kobiet,  Przeczytane,  Recenzja dla portalu dlaLejdis.pl

#56 „Zemsta ubiera się u Prady” – recenzja dla portalu dlaLejdis.pl

Która z nas nie oglądała chociaż raz “Diabeł ubiera się u Prady”? Która z nas nie chciałaby znaleźć się na miejscu Andy – młodej asystentki samej redaktor naczelnej Runwaya – Mirandy Priestly?

Wejść do zamkniętego świata dla zwykłych śmiertelników?

Z wypiekami na twarzy sięgnęłam po drugą część pt. “Zemsta ubiera się u Prady”. Nastąpiło pełne rozczarowanie. Minęło prawie dziesięć lat od spektakularnego odejścia Andy spod władzy Mirandy. Okazuje się, że Andy i Emily się zaprzyjaźniły. Zaskoczeń jest więcej, gdyż obie nowe przyjaciółki założyły własny magazyn ślubny „Plunge”. Dodatkowym zaskoczeniem jest fakt, że Andy wychodzi za mąż. Gdzie w tym wszystkim znajdzie się sam diabeł, który ubiera się u Prady? Miranda (jak zawsze) pojawia się w najbardziej spektakularnym momencie, budząc zamęt i panikę w Andy i Emily.

Czytając książkę z każdym rozdziałem czułam się coraz bardziej oszukana i skołowana. Ogromnie irytował mnie zabieg użyty przez autorkę – wspominanie wydarzeń z przeszłości prowadzących do teraźniejszości. Czułam się, jakby ktoś miał mnie za kompletnego półgłówka, który nie może się domyślić, co mogłoby doprowadzić do aktualnej sytuacji.
Postaci samej Mirandy, którą tak uwielbiałam w pierwszej części jak i w filmie (kreacja Meryl idealnie pasowała do postaci), jest bardzo mało.

Nie oszukujmy się, przecież to głównie dla niej zaczytywałyśmy się w pierwszej części. Zaintrygowane kulisami pracy w środowisku mody, obserwowaliśmy zmagania biednej Andy, która z początku kompletnie tam nie pasowała. A pierwsza asystentka Emily? Po obejrzeniu filmu, nie wyobrażałam sobie nikogo innego niż Emily Blunt. Zdystansowana, złośliwa i wciąż przewracając oczami.

W drugiej części brakuje praktycznie wszystkiego oprócz Emily i jej charakteru. Andy stała się bardziej płaczliwa, a jej rozterki chwilami irytowały mnie tak mocno, że miałam ochotę rzucić książkę w kąt. Drażnił mnie również jej świeżo poślubiony mąż – Maxe Harrison,  przystojny prezes dużej firmy medialnej, który był tak idealny, że aż nierealny.

Książkę „Zemsta ubiera się u Prady” polecam czytelnikowi, który ma nieodpartą chęć poznania dalszych losów Andy i Emily (postać Mirandy pojawia się tylko w kilku scenach). Powieść czyta się szybko, pomimo irytujących wstawek z przeszłości. Mnie książką rozczarowała, wręcz znudziła. Może inny czytelnik znajdzie w niej więcej plusów.


Powieść Lauren Weisberger jest kontynuacją bestsellera „Diabeł ubiera się u Prady”. Ukazuje dalsze losy jego bohaterek: Mirandy Priestly, szefowej „z piekła rodem”, i dwóch rywalizujących ze sobą asystentek: Andy i Emily.

Minęło prawie dziesięć lat od dnia, w którym Andy Sachs zrezygnowała z pracy w prestiżowym miesięczniku mody „Runway”, gdzie była asystentką okrutnej i nieprzewidywalnej Mirandy Priestly – z wymarzonej posady, która okazała się koszmarem. Wreszcie wszystko jej się układa – tak zawodowo, jak prywatnie. Wspólnie ze swoją dawną rywalką, obecnie przyjaciółką i wspólniczką Emily, byłą asystentką Mirandy wyrzuconą z pracy tuż przed obiecanym awansem, prowadzi luksusowy magazyn ślubny „Plunge” i właśnie wzięła ślub z miłością swego życia, Maxem Harrisonem, przystojnym prezesem dużej firmy medialnej, jednym z najbardziej pożądanych singli w kraju.

Dzięki kontaktom biznesowym Emily z dawnej pracy i talentowi pisarskiemu Andy „Plunge” wychodzi z niebytu i staje się tak popularny, iż zwraca uwagę grupy wydawniczej Eliasa-Clarka, do której należy „Runway”. Na horyzoncie, jak spod ziemi, pojawia się Miranda Priestly, szefowa grupy, uchodząca za najpotężniejszą kobietę świata mody, o której Andy zdążyła już zapomnieć. Kontakt z „diabłem” napawa ją przerażeniem. Miranda chce kupić „Plunge’a” za astronomiczną kwotę, stawia jednak warunek: obie współwłaścicielki przepracują pełny rok kalendarzowy pod jej rządami. Tym samym ponownie znajdą się na jej celowniku…

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1392,40…(?)

%d bloggers like this: